Monday, May 30, 2011

niedziela, lenistwo i dźwięki

wracać trzeba będzie, wracać!

nie wiem, dlaczego, ale wszystko wydaje się prawdziwsze w taksówce do domu dzielonej z tomkiem wróblem i finą, z tańców, do różowego domu na santos. no bo była ostatnia niedzielna fiesta, kolejna niedzielna kłótnia, i w ogóle. mam jeszcze dwa i pół dnia, całe dwa i pół dnia, i zamierzam je w pełni wykorzystać!

byliśmy na fado wieczorem. na podwórkowym fado z grillowanymi sardynkami (specjał festas populares), i było słodko.

4 comments:

  1. Ty podróżujesz gdzieś na południu Europy, a ja, wyobraź sobie, zabrałem autostopowicza, który był Twoim sobowtórem w sposobie bycia i wypowiadania się. Bardzo ciekawe doświadczenie.

    ReplyDelete
  2. ale jak to?!!!! też bym chciała poznać! :)

    ReplyDelete
  3. i w ogóle autospotopowiCZA czy CZKĘ? jak -cza to nie wiem czy to nie jest troche dziwne :)

    ReplyDelete
  4. CZA :) zgoda, to trochę dziwne, ja też do tej pory myślałem, że sobowtór ma mieć te samą płeć, ale widać niekoniecznie, bo sobowtórstwo objawiać się nie musi w wyglądzie, a w sposobie bycia. poznać się chyba nie da, gdyż człek ów wyznawał ciekawą zasadę, że cała magia spotkania obcych ludzi polega na tym, że spotyka się ich RAZ w życiu - drogi się krzyżują, a potem już nigdy nie i to jest w tym najciekawsze. w sumie interesujące podejście, bo ja przywykłem raczej do kolekcjonowania znajomości, a tymczasem można inaczej - życie się ma ciekawe, a nie obarczone nadmiarem kontaktów do utrzymania.

    ReplyDelete