Thursday, May 19, 2011

seria niefortunnych zdarzeń

barbara, młoda oliwka:

(siedzę właśnie na balkonie kuchennym z widokiem na dżunglę. ptaki śpiewają jak szalone, jest ciepło i słonecznie, i tak właśnie się zachwycam kolejnym lizbońskim popołudniem - oczywiście. mój portugalski czas zbliża się do jednocyfrowej liczby dni i zaczynam - tak jak kiedyś nole, w granadzie, kiedy wyjeżdżała, żeby zaczęło się coś dziać w jej życiu poza przyjemnościami z kolektywnego życia - odliczać wszystko, co robię ostatni raz, odnajdując nostalgiczne przyjemności nawet w ostatnim lanczu w kantynie uniwersyteckiej!)

guffo, symbol mądrości z mauzoleum właściciela quinta da regaleira, tego dziwacznego domu z ogrodem z podziemnymi korytarzami (tomek jest fanem):


sowa stoi na swoistych powązkach lizbońskich, cmentarzu o nazwie prazeres (przyjemności). jest piękny. na uboczu stoi masońskie mauzoleum diuka z palmeli, wielka piramida. jest tam też dużo kotów. stefania opowiadała że na paryskich cmentarzach są tylko koty czarne. no, a na lizbońskich - jednookie.

zapomniałam wspomnieć że w szale zwiedzania udaliśmy się też na zamek lizboński, który ma piękne klasyczne blanki i w jedną uderzyłam, ponieważ oczywiście trochę spadłam ze schodów, i mam na ramieniu siniaka wielkości i kształtu galaktyki (zdaniem tomassa). coś mi się wydaje że idę dziś na lekcję samby poskakać!

No comments:

Post a Comment