Monday, May 23, 2011

nowy tydzień

wczoraj pewność i siła naszego związku zostały poważnie zachwiane, kiedy zwisałam ze skały na odległej praia da ursa (plaży niedźwiedzicy) w - nie bójmy się tego słowa - histerii. no cóż. pojechaliśmy na cabo de roca, żeby stamtąd powędrować na plażę, która była zabójczo piękna i fajna i och, ale było nam mało,dlatego postanowiliśmy wspiąć się na skałę a stamtąd zacząć przedzierać sięna kolejne plaże, i dotrzeć po piskowych kilometrach na przystanek autobusowy. no, ale nie udało się. oczywiście wdarłam się jakoś na szczyt skały, ale potem, kiedy z powrotem założyłam japonki, zaczęłam szlochać i jęczeć, że nie dam rady, i musimy wracać, z tomem przeżuwającym przekleństwa i potokami łez. plaża była piękna, mimo wszystko, a do cascais pojechaliśmy - na legalu! - za darmo, bo była słoneczna neidziela i pan konduktor był miły.

trzymajcie kciuki, jedziemy na wyprawę!

No comments:

Post a Comment