na szalonym obiedzie w portalegranskiej pizzerii wznieslismy toast za nasza milosc w drodze, bo oto jedziemy!tomeccinas po raz pierwszy za kierownica poprawej stronie jezdni, ja jako niezawodny nawigator, mkniemy przez alentejo. na lanczyk zatrzymalismy sie w estremoz, ktorego rua direita byla najaktywniejszym spotem do tamtej pory (rozgadane staruszki i hiperaktywne dzieciaki), wyszukalismy sto kawalow marmuru (bo estremoz to marmurowe miasto), i, lapiac antene 2 z klasyka w tle pomknelismy pod hiszpanska granice, zeby zatrzymac sie w portalegre, cudnym miasteczku, gdzie o polnocy spozylismy jajeczna pizze i wysluchalismy studenckiego fado o polnocy na placyku. a nie w brudnej coimbrze he!
i tak. cudo!
No comments:
Post a Comment