Saturday, December 18, 2010

"Groza świata jest straszliwa i tylko bliskość nas ratuje"

no to przyjechałam.

hmmm... jest różnica.

pomijam istnienie śniegu, mrozu (chociaż dzisiaj było na przykład bardzo świeżutko i miło), niemiłych kelnerów (witaj warszawskości!), tramwajowe korki (dziś w tramwaju umarła pasażerka, stąd przestoje) i tosty za 10 złotych (tosztasz w portugalii - tanie a jednak bezcenne). ale można leżeć sobie w łóżku i czytać książkę, spotykać wszystkich, którzy tu mieszkają, i się do nich przytulać (opcjonalnie), i mówić po polsku.

no i tyle. bloggy (w slangu pol-aus) wznowiony będzie pod koniec stycznia, bo o czym mam teraz pisać? o śniegu?

na samej górze lizbony jest czerwony dom:

1 comment: