hmmm... jest różnica.
pomijam istnienie śniegu, mrozu (chociaż dzisiaj było na przykład bardzo świeżutko i miło), niemiłych kelnerów (witaj warszawskości!), tramwajowe korki (dziś w tramwaju umarła pasażerka, stąd przestoje) i tosty za 10 złotych (tosztasz w portugalii - tanie a jednak bezcenne). ale można leżeć sobie w łóżku i czytać książkę, spotykać wszystkich, którzy tu mieszkają, i się do nich przytulać (opcjonalnie), i mówić po polsku.
no i tyle. bloggy (w slangu pol-aus) wznowiony będzie pod koniec stycznia, bo o czym mam teraz pisać? o śniegu?
na samej górze lizbony jest czerwony dom:
pisz o śniegu wafeleczku.całuję
ReplyDelete