powiedzmy sobie szczerze: uniwersytet(y) przysparza(ją) mi trochę kłopotu, ale trzymam się. jutro egzamin, pojutrze egzamin, musze zrobić praktyki (kroki w tej sprawie zostały poczynione, wszystko załatwione, bo zaczynam mieć znajomości w portugalii :). ale to, co chciałam powiedzieć szczerze, to że mogłabym teraz pisać tylko o tym, że jest słabiutko, i podnoszę głowę znad dokumentu o wspólnocie krajów portugalskojęzycznych i spogląda na mnie rowerzysta rysowany metodą mr squiggle'a przez tomka wróbla, i chciałabym wyznać jak paul julii child (oglądałam o niej film jedząc pizzę doktora oetkera, i obiecywałam, że będę gotować) że to tomek jest masłem do mojego chleba. nuda co? ale mi się podoba :).
poza tym oczywiście będę gotować. potrzebna mi do tego moja własna kuchnia. i moja patelnia, i komfort przypalania bez komentarzy. bez setek ludzi łażących po domu, robiących kawę właśnie wtedy kiedy nie powinni, no i w ogóle chcę już spać w moim łóżku. wszystko mnie drażni, i gdyby nie to, że mam te głupie egzaminy, wyciągnęłabym już teraz (lecę w sobotę) walizkę i zaczęła pakowanie. oczywiście poza szkołą jest fajnie.
No comments:
Post a Comment