tyle jęczenia. opowiem jak jest.
otóż mam nowe mieszkanie. ostatnie trzy noce dzieliłam łóżko z luaną, co było zaskakująco zgodne, ale bałam się ruszać, żeby jej nie zbudzić (łóżko ma metr szerokości i skrzypi). dziś porwałam moje pakunki i zniosłam je dwa piętra niżej, do wielkiego mieszkania (gigante, gigante! - to luana znów), które będę dzielićz elien z belgii, jorghenem, albo kimś również stamtąd, jakimś kolesiem z londynu, ale zapomniałam, jak się nazywa, dwoma hiszpanami i portugalką. mieszkanie ma wielką kuchnię, tysiąc sto mikroskopijnych balkonów i łazienkę, z której przechodzi się na gigantyczny taras. zresztą spokojnie, już ja wam wszystko pokażę.
w kwestii kontaktów międzyludzkich, to przyjechałam i poszłam na imprezę, wstałam, i poszłam na imprezę, a teraz czuję sie trochę zagubiona, ale to minie :). na przeciwko wyremontowali szpital, a raczej jego fasadę, byłyśmy dziś w muzeum oglądać secesyjne spinki do włosów, a jutro mam plan rano wstać, i popatrzeć sobie na lizbońskie życie z mojego prywatnego balkonu. hehe.
musisz siadywać na bardzo wysokim taborecie :)
ReplyDelete