Sunday, February 6, 2011

Zona Sul

to lato będzie najprawdopodobniej bardzo długie (już się zaczęło), dlatego zamierzam stać się niezwykle morena. zaczęłyśmy z włoszkami w piątek, dziś trafiłyśmy na praia de riveira, daleko, daleko od tych małych domków (z których jeden kiedyś sobie kupię, i będziemy jadać śniadania przed domem, nad oceanem), gdzie są tylko wydmy i wielka płaska plaża, cudo.

powyżej widać nasz taras. odbyło się tam dziś pierwsze śniadanie, zamierzam wprowadzić niedzielne brancze do kalendarza kulturalnego lizbony (myślę też o przywleczeniu jakiegoś dywanu z ulicy) i tyle. obiady, salsa rosa, włosi, cuda.

poza tym, z łaski swojej, przekażcie żebrakom z dziewiątki, że dramatyczne jęki są passe. w lizbonie stawiamy na rytm, lub na postkolonializm (małe pieski siedzące na akordeonie, ze sznurkiem od kubeczka na pieniądze w zębach).

2 comments:

  1. ej, nie wolno pisać takich rzeczy o wydmach i plażach, wiedząc, że czytają to ludzie w polsce, w lutym!!! ;)

    taras boski, przesyłam zazdroszczenia :)

    ReplyDelete
  2. Kiedyś się nabrałam na tego pieska. Wino chyba zaburzyło mi widzenie rzeczywistości.

    Zapomniałam Cię czytać! Już nadrabiam! :)

    ReplyDelete