jak zwykle w lizboński wtorek bawimy się w little brazil, i właśnie wróciłam z tańców. w związku z postępami i zbliżaniem się do etapu ninja forró, tańczyłam specjalistyczne country i zostałam pochwalona. dzisiaj poza samą fiestą doszło do wielkiej brazylijskiej kolacji, z wegetariańską feijoadą i sałatką z mango, sambą z laptopa i tak dalej. bołtunia kiedyś zachwycała się, że włosi muszą policzyć, ilu ludzi będzie jadło, bo nigdy nie wiadomo, tak ja liczyłam i liczyłam, i wychodziło prawie dwadzieścia osób w naszej skromnej kuchence (z balkonem). feijoada - delicja! goście - double delicja!
No comments:
Post a Comment