Monday, February 14, 2011

sun-day fish-day


śniły mi się dziś leniwce.

razem z włoszkami demonstrowałyśmy przeciwko berlusconiemu i złemu traktowaniu kobiet. poszłam tam z niewielką chęcią, ale znów się okazało, że przy okazji trafia się czasem na skarby.

ponieważ włosi zrobili sobie przyjemną manifestację. po odczytaniu manifestu w różnych językach wyskoczyły korki od lambrusco, ktoś wyciągnął blachę zapiekanego makaronu, i panowie ze zdjęcia zaczęli grać popularne włoskie piosenki. uważam, że można mnie bez wstydu zabrać do włoch właśnie, moja znajomość kultury jest fantastyczna: śpiewałam zacięcie i głośniej od towarzyszy, piosenki o partyzancie (moja ulubiona), a także o pomidorach.

dries wspominał ostatnio, że wszystkie regularności powinny się powtarzać co tydzień, także jedzenie ryb. dziś więc przyniósł na talerzyku dwie dourady:

na górze fred, niżej simon (tak się nazywały według driesa). już ich nie ma.

No comments:

Post a Comment