Friday, February 11, 2011

włoskość

chove chuva! czyli pada deszcz. pierwszy raz od kiedy przyjechałam, więc wybaczam, bo zdążyłam wypić kawkę w moim przeulubionym pareczku, gdzie na przeciwko stoi dom w stylu neoarabskim, niestety w stanie rudery (zamierzam go kupić, ale jeszcze nie teraz. najpierw domek na plaży, potem ruderę).

w pareczku lokalny szaleniec (ulubiona grupa ludzi tomeccina wróbla) opowiedział mi historię o tym, że konie mieszkańców brudzą ławki kopytami, a dla mnie nadejdzie niedługo czas na spotkanie z włochem ancony, który będzie mnie uczył gotować. jeju, nie mogę się doczekać! dziś w menu melanzane alla parmiggiano, o-ho-ho!


No comments:

Post a Comment