Tuesday, November 9, 2010

casual monday

po bardzo zwyczajnym poniedzialku nadszedl zwyczajny wtorek, w sumie to juz sie prawie konczy! nie wydarzylo sie nic spektakularnego, poza tym, ze napisalam outline pracy, ktora spedzala mi sen z powiek (a nie jest to latwe), kupilam sobie stukajace buty (przyznajmy to, pierwsze w zyciu) i poszlam w nich na taniec, co nie bylo dobra opcja. zrobilam niedobry obiad w 20 minut, i utwierdzilam sie w przekonaniu, ze nie lubie oberzyny, chociaz trudno jej nie lubic, jesli przyjazni sie z wloszkami. moze po prostu nie lubie oberzyny w obrzydliwym obiedzie?


tesknie za tomkiem wroblem sto razy bardziej niz myslalam ze bede tesknic i oto pokazuje wam piekne zdjecie jego wlasnie (przebywa teraz w londynie, gdzie pogoda jak wiemy bywa nie najlepsza, ale juz pojutrze znika na antypody).

1 comment:

  1. niczym agnieszka bielecka wracająca z bołtą na tylnym siedzeniu samochodu jej męża z lotniska w gdańsku do warszawy pytam: a ja to co?
    aż tylu gości do Ciebie przyjeżdża że nie można było chociaż jednego zdjęcia ze mną wrzucić? foch!

    ReplyDelete