założyłam dziś mój ulubiony outficik PLUS stukające buty i tak zaczęła się zwyczajna środa. pomknęłam na zajęcia, które miały się odbyć w takim jednym pałacu pod lasem, i szkoła płaciła za nasze taksówki. lubię takie zajęcia.
ale jako że wczoraj wieczorem poszłyśmy tańczyć forro, i impreza przeniosła się z jednego klubu - stowarzyszenia do - uwaga - klubu AMBASADY (mieszkańców trzech municypiów na północy portugalii), było wspaniale. wszystko było stare i pełne stiuków, a kiedy porwał mnie do tańca jakiś brazylijski portugalczyk, orkierstra zaczęła grać country, no i tego trzeba było moim postukującym butom! wszyscy odskakiwali, kiedy tak wirowaliśmy podrygując. a potem moja sąsiadka zabrała mnie do ukrytego baru na alfamie, gdzie sieę zgubiliśmy (nie jest to trudne, ale też nie bardzo kuszące, kiedy pada deszcz). w końcu znaleźliśmy bar, gdzie kilku hipisów grało na gitarach, a stary pan z białą brodą śpiewał stare piosenki.
no i właśnie dlatego byłam zmęczona, wiec niewiele zapamiętałam, mimo że pałac był arcy ładny, a las (montsanto, jak to mówią płuca lizbony) bardzo kuszący. no i tyle.
a! i na serio, w weekend w moim małym pokoiku spaliśmy we trójkę, ponieważ odwiedził mnie jakub k., o czym już pisałam. ale teraz przedstawię dowody (że było super i CIEPŁO)
No comments:
Post a Comment