Sunday, March 27, 2011

please dont watch me dancing

lubię takie soboty. po odrobieniu pańszczyzny w postaci przyswojenia wiedzy lub dokończenia rozdzialiku o przemocy w brazylii można wyjść sobie z domu, i trafić (nie przypadkiem!) na paradę instrumentów, które prowadzą chętnych od taszki do taszki (tasca - mały portugalski bar). tym sposobem nieco się upiłam już o godzinie 18, ale warto było. udzieliłam też mini wywiadu do jakiegoś dokumentu.

a potem, w mym przemyślanym outficiku wybyłam ze współlokatorkami na balet, który odbywał się na oriente, daleeeeko za oceanarium, więc spóźniłyśmy się tak jak 10% widowni. było pięknie.

a potem, już głęboką nocą, spotkałam natalkę, koleżankę madziola, i poszłyśmy w klasyczne tany, tak więc dziś średnio funkcjonuję, ale się nie daję! poszłam do muzeum sztuki starej wybrać obiekt do opisu? poszłam! (bo w niedziele jest za darmo i praktycznie po sąsiedzku). zrobiłam zakupy na zdrowe odżywianie? zrobiłam! (omdlewając po drodze) idę na fado? idę!

(mam okropne przeczucie, że cofam się w mym rozwoju intelektualnym, nic nie osiągnę, nie znam tureckiego, a hiszpański znają wszyscy, a tomeccino przestanie mnie kochać).

No comments:

Post a Comment