Monday, March 14, 2011

czas uciekać

co jakiś czas nachodzi mnie potrzeba zebrania najważniejszych tobołeczków, i zniknięcia. dotychczas z powodzeniem ją realizowałam. byłam kłębkiem nieszczęścia w irlandii, więc zabrałam stare hiszpańskie gazety, i wróciłam do polski w ramiona edukacji. edukacja mnie rozszarpywała, więc pojechałam pomagać dzieciom w fawelach, z faweli zniknęłam do domu, cały poprzedni rok czekałam na wielki getaway w lizbonie, i nawet uczyłam się bardzo dobrze, bo nie chciałam skończyć w bradze (o bradze i północy portugalii w następnym odcinku). nie wspominając o szybkich ucieczkach ze słabych sytuacji, imprez, relacji, znikania na całego.

teraz jestem tutaj, i być może jest to postępująca chujowość w naszym dotychczas idealnym domku, ale moje tobołki ustawiają się w kolejce do uciekania. rzecz w tym, że nie ma gdzie. po pierwsze uwielbiam lizbonę i jest mi tu bardzo dobrze, szukam mieszkania i zaraz się znajdzie (kciuki!!!!), ale sprawa jest bardziej poważna: nie mam gdzie wracać. nie wiem, gdzie mam dom, i nikt tego nie rozumie.

No comments:

Post a Comment