Thursday, October 7, 2010

Like a Ninja

nie jest to może za piękne zdjęcie, ale oddaje klimat tego, co w amoku uznałam za konieczność i cotygodniowy obowiązek: brazylijska potańcówkę. poznałam słodkiego tancerza, który zabrał całą naszą wesołą kompanię na lekcję forro w starej sali gimnastycznej klubu, gdzieś na piętrze budynku niedaleko naszego strychu. tańczyłam z fantastycznym instruktorem i słodkim tancerzem, przemądrzałym austriakiem, i wrócimy tam wszyscy w poniedziałek, postanowione!

plus był znów obiad z pizzą ręcznie robioną i takąż irish coffee. a potem tańczyliśmy w naszej kuchni mansardzie, a włosi śpiewali pieśni z regionu emilia romagna. jak mówią w reklamie - bezcenne!

No comments:

Post a Comment