wybraliśmy się dzisiaj z tomkiem do cascais, na targ rybny i rowery (targ był zamknięty, rowery zamykali, kiedy odnaleźliśmy punkt wypożyczeń), więc szliśmy wzdłuż oceanu, aż znaleźliśmy kawiarnię, którą wybrałby bill bryson, z widokiem na kiczowaty pałacyk i skały. i wtedy wyszło, że tomek powróci do australii, i spotkamy się w najbliższej przyszłości, nie wiadomo jeszcze gdzie, w portugalii albo australii, albo tajlandii, w każdym razie jest na co czekać. no i maroko!
Friday, October 22, 2010
czas przyszły
Dzień dobry! trochę mi przykro, że nikt nie zachwycił się piękną palmą, ale przeboleję to, ponieważ obejrzałam sobie tego bloga dobre kilkanaście razy, wzdychając do tego zdjęcia. zrobił je tomek w. podczas jednej z włóczęg po lizbonie, kiedy ja zdobywałam wiedzę. jest piękne! bardziej od palm lubię tylko drzewka oliwne, i przed powrotem do polski zamierzam udać się do portugalskiej szkółki, kupić małą oliwną krzewinę i hodować ją w donicy na dalekiej ochocie.
ale! kiedy to będzie? uznałam, że zrobię sobie przerwę od studiowania, i spędziłam pokaźną część wczoraj poszukując opcji (znalazłam prawie pracę w wietnamie, bo azja południowo-wschodnia to mój nowy target!). ale jeszcze nie wiem. bo rzeczywistość fika koziołki. a to jest nasz widok z okna, jeśli się trochę wychylimy. z kuchni można wyjść na dach po malutkich metalowych schodach, i tom co jakiś czas tam ginie, doprowadzając mnie do palpitacji. oczywiście jest to jedno z dwóch normalnych okien w naszym apartamencie, najchętniej bym stamtąd nie odchodziła.
wybraliśmy się dzisiaj z tomkiem do cascais, na targ rybny i rowery (targ był zamknięty, rowery zamykali, kiedy odnaleźliśmy punkt wypożyczeń), więc szliśmy wzdłuż oceanu, aż znaleźliśmy kawiarnię, którą wybrałby bill bryson, z widokiem na kiczowaty pałacyk i skały. i wtedy wyszło, że tomek powróci do australii, i spotkamy się w najbliższej przyszłości, nie wiadomo jeszcze gdzie, w portugalii albo australii, albo tajlandii, w każdym razie jest na co czekać. no i maroko!
wybraliśmy się dzisiaj z tomkiem do cascais, na targ rybny i rowery (targ był zamknięty, rowery zamykali, kiedy odnaleźliśmy punkt wypożyczeń), więc szliśmy wzdłuż oceanu, aż znaleźliśmy kawiarnię, którą wybrałby bill bryson, z widokiem na kiczowaty pałacyk i skały. i wtedy wyszło, że tomek powróci do australii, i spotkamy się w najbliższej przyszłości, nie wiadomo jeszcze gdzie, w portugalii albo australii, albo tajlandii, w każdym razie jest na co czekać. no i maroko!
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment