Tuesday, October 19, 2010

to był ranek

dla niektórych wiosna pachnie nowością i niespodziankami, dla mnie najlepsza jest jesień za granicą. południowe kraje pachną wtedy wspaniale, nie jest tak gorąco jak przez upalne miesiące, ale światło jest niepowtarzalne. plus ten zapach, który jest jedyny na świecie.

ilustracją do dzisiejszych dywagacji o jesieni jest moje ulubione zdjęcie z porto, które niestety nikomu się nie podoba (czyli tomkowi), więc nie oczekuję zachwytów, bo sama już sobie pogratulowałam wspaniałego ujęcia kilkadziesiąt razy.

a teraz zajmiemy się tym, do czego mam antytalent. dlaczego, skoro tak lubię tańczyć, muszę być frajerem? dziś wirowałam na parkiecie z instruktorem, myśląc, jak dobrze mi idzie, i to dopiero moja trzecia lekcja, a jestem zdolna wyjść porządnie z niezwykłych obrotów, a on kiedy skończyliśmy zaczął mnie krytykować, że nie opanowałam jeszcze baz. baz! czyli podstawowych schematów. no jasne. poza tym była słaba muzyka, jest poniedziałek, tom wydziwia (zabrałam go dziś w moje ulubione miejsce w lizbonie i w piątej minucie pobytu się pokłóciliśmy, jaki z tego wniosek?) i w ogóle. ale w nocy robimy sobie camping (moje łóżko jest wątpliwej jakości) i śpimy na podłodze, akurat w takim punkcie, że można rano zobaczyć od razu kawałeczek tego szalonego niebieskiego nieba (co w moim oknie o wymiarach 20x40 cm nie jest łatwe), więc źle nie jest.

1 comment:

  1. AGNIECHA,WSPANIAŁE UJĘCIE!!!!!!!!!!!!
    ZAZDROSZCZĘ JESIENI W PORT.!
    BUZI
    P.S.może Tom ma okres?:)

    ReplyDelete