ilustracją do dzisiejszych dywagacji o jesieni jest moje ulubione zdjęcie z porto, które niestety nikomu się nie podoba (czyli tomkowi), więc nie oczekuję zachwytów, bo sama już sobie pogratulowałam wspaniałego ujęcia kilkadziesiąt razy.
a teraz zajmiemy się tym, do czego mam antytalent. dlaczego, skoro tak lubię tańczyć, muszę być frajerem? dziś wirowałam na parkiecie z instruktorem, myśląc, jak dobrze mi idzie, i to dopiero moja trzecia lekcja, a jestem zdolna wyjść porządnie z niezwykłych obrotów, a on kiedy skończyliśmy zaczął mnie krytykować, że nie opanowałam jeszcze baz. baz! czyli podstawowych schematów. no jasne. poza tym była słaba muzyka, jest poniedziałek, tom wydziwia (zabrałam go dziś w moje ulubione miejsce w lizbonie i w piątej minucie pobytu się pokłóciliśmy, jaki z tego wniosek?) i w ogóle. ale w nocy robimy sobie camping (moje łóżko jest wątpliwej jakości) i śpimy na podłodze, akurat w takim punkcie, że można rano zobaczyć od razu kawałeczek tego szalonego niebieskiego nieba (co w moim oknie o wymiarach 20x40 cm nie jest łatwe), więc źle nie jest.
AGNIECHA,WSPANIAŁE UJĘCIE!!!!!!!!!!!!
ReplyDeleteZAZDROSZCZĘ JESIENI W PORT.!
BUZI
P.S.może Tom ma okres?:)