hej! ciagle zyje! bylam dzis na zajeciach dla amerykanow, bylo mega fajnie i siedzialam z filozofem z barcelony, z ktorym idziemy jutro do kina, lizbonskiej filmoteki.
poza tym jestem mega zachwycona, bo okazalo sie, ze najlepszy tancerz z wczorajszej fiesty napisal do mnie i zaproponowal, ze nauczy mnie tanczyc. moja amerykanska kolezanka zabiera mi znajomych, ale to ja pijam kawe z moim ulubionym kolega, dyskutujac o przyszlosci portugalii.
no to lece. ide czytac ksiazke o saharze, chociaz powinnam czytac o orientalizmie, bo profesor amerykanski wyzwolil we mnie przymierajace marzenia o wlasciwym wyksztalceniu. za to na zajeciach portugalskich prawie poplakalam sie z nudy. nic nie trwa wiecznie.
No comments:
Post a Comment