Monday, September 27, 2010
daremne zale, prozny trud
Nie wszyscy mieli taka szanse jak ja: bezplatne studia na podobno (podobno) najlepszej polskiej uczelni, i niewielkim gronie kilkunastu osob na roku, co podobno sprawia, ze nie czujemy sie jak numerki. wszystko to jednak sciema i po tak jak pierwszy rok byl pelen nadziei, ze jeszcze bedzie lepiej, drugi to byly tortury nuda, ten wydaje sie niemozliwy. i niewazne, czy w lizbonie, skoro musze sie martwic, ze po powrocie i tak bede musiala zdawac egzaminy, bo ktos nie uzna mi literatury, a poza tym moja wrodzona potrzeba unikania nieprzyjemnosci sprawia, ze nie chodze na zajecia nawet tutaj, co poza chwilowa przyjemnoscia (bo jest slonce a ja jestem na wolnosci), wprawia mnie w nastepne stresy, ze czegos mi nie zalicza. poza tym zle sypiam a wczoraj zamrozilam cocacole, i kiedy sie odmrozila, nie miala juz gazu. jest dzisiaj dzien sprzatania i dostalam w przydziale lazienke, poza tym jesli sprawdza sie moje najgorsze obliczenia, musze jutro isc do szkoly na osma (o siodmej jest jeszcze ciemnawo).
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment